Lege-artis.edu.pl: próba wyłudzenia po raz trzeci

Regulamin nie tworzy nowych rodzajowo postanowień umownych, może jedynie uzupełniać te, które juLEGEAż z umowy wynikają. Podstępne wyłudzenie kliknięcia akceptującego wielostronicowy regulamin umowy jeszcze nie czyni. Skoro nie ma umowy, nie trzeba płacić.

Od niedawna tysiące przedsiębiorców zmagają się z trzecią odsłoną próby wyłudzenia zapłaty za fikcyjną i niezamawianą usługę. Autor: ten sam. Sposób: bliźniaczo podobny do tego sprzed dwóch lat. Zdaniem sądów: tego typu działania nie tworzą zobowiązania.

Skąd my to znamy

Tym razem mechanizm jest następujący:

1) na skrzynkę mailową przedsiębiorcy trafia wysłany w formie spamu mail:

Proszę o wytłumaczenie. To ważne! 

2) link prowadzi do strony zawierającej – jak się na pierwszy rzut oka wydaje – załącznik do regulaminu serwisu www określający “politykę cookies”. Przycisk akceptujący regulamin w prawym, górnym rogu przenosi do serwisu zawierającego kilka-kilkanaście dyskusyjnej jakości artykułów o tematyce prawnej.

3) w krótkim czasie po akceptacji regulaminu przedsiębiorca otrzymuje fakturę (np. na 1 168,11 zł; administrator często zmienia „cennik”). Zdaniem twórcy serwisu, kliknięcie w link „akceptuję regulamin” jest jednoznaczne z zamówieniem płatnego dostępu. Ma to wynikać z końcowych zapisów, wielostronicowego regulaminu. Jak się okazuje, tylko dla zmylenia zaczyna się on „polityką  cookies”.

Przypomijmy: administrator serwisu lege-artis.edu.pl próbował już swoich sił zakładając w 2012 r. rzekomo bezpłatne katalogi branżowe (m.in. firmy6.pl, e-promujemy.pl), za które domagał się zapłaty). Mechanizm wyłudzenia był podobny. Różnica polegała na tym, ze przedsiębiorca zachęcony mailem – dopisywał się do – w jego odczuciu bezpłatnego katalogu. Informacja o odpłatności nie była podawana ani w mailu, ani w formularzu dodawania danych. Administrator zamieszczał ją (podobnie jak teraz), wyłącznie w regulaminie. Kiedy ten sposób nie zadziałał, pomysłowy administrator założył katalog kbiz.pl i zmienił mechanizm wyłudzania: przedsiębiorcy rejestrowali się w katalogu branżowym, który otwarcie deklarował bezpłatność. Po kilku miesiącach usługodawca zmienił regulamin, wprowadzając w nim zapis o odpłatności.

Sąd Okręgowy: nie doszło do zawarcia umowy

W poprzedniej edycji, Kancelaria Kwantum reprezentowała przeszło 50 przedsiębiorców pozwanych o zapłatę za niezamówione usługi, zarówno przed e-sądem, jak i przed zwykłymi sądami. Wszystkie sprawy zostały wygrane (albo skończyły się umorzeniami). Najciekawsze orzeczenie wydał Sąd Rejonowy dla Wrocławia Fabrycznej, w sprawie V GC 520/13. Wyrokiem z 7 maja 2013 r. oddalił powództwo administratora serwisu. W uzasadnieniu wskazał, że aby doszło do zawarcia umowy w trybie ofertowym, zgodnie z art. 66 § 1 Kodeksu cywilnego, pojawić musi się oferta zawierająca istotne postanowienia umowy. Przy zawieraniu umowy drogą elektroniczną, usługodawca – bardziej niż w tradycyjnym obrocie – musi ponadto zadbać o jej czytelność, a także spełnić inne obowiązki informacyjne. Aby doszło do zawarcia umowy, klient w obrocie elektronicznym musi zostać wyraźnie poinformowany o skutkach wysłania formularza („kliknięcia”), w tym w szczególności – skutkach finansowych. Wszak zgodnie z art. 661 § 2 pkt 2 Kodeksu cywilnego, przedsiębiorca składający ofertę w postaci elektronicznej jest obowiązany przed zawarciem umowy poinformować drugą stronę w sposób jednoznaczny i zrozumiały m.in. o czynnościach technicznych składających się na procedurę zawarcia umowy oraz o skutkach prawnych potwierdzenia przez drugą stronę otrzymania oferty. W opisanej sytuacji, zdaniem sądu, usługodawca nie zapewnił odpowiedniego standardu wymaganego dla zawarcia ważnej umowy w sieci internet. Oferta nie zawierała istotnych postanowień (te były ukryte dopiero w regulaminie), brak było czytelnej informacji o skutkach dodania swoich danych do katalogu. Na skutek apelacji powoda, Sąd Okręgowy utrzymał w mocy wyrok I instancji. Przyznał rację pozwanemu, że w opisanej sytuacji nie doszło do zawarcia umowy, nie ma więc podstaw do fakturowania jakichkolwiek usług.

Czym różni się nowy proceder

W tym miejscu ważne zastrzeżenie: każda sprawa, choć podobna, ma odmienny stan faktyczny. Orzeczenia sądów nie są źródłami prawa i nie ma 100% gwarancji, że w podobnym przypadku uzyskamy podobny wyrok. Działalność portalu lege-artis.edu.pl powiela jednak opisany powyżej mechanizm e-promujemy.pl, tyle że standardy informacyjne usługodawcy zostały jeszcze bardziej obniżone.

Kontakt inicjuje administrator podstępnym (i wysłanym w formie spamu) mailem z cyklu „to ważne!”. Przedsiębiorca w tym wypadku nie przesyła swoich danych, nie rejestruje się w serwisie. Klika jedynie klawisz akceptujący regulamin wejścia na stronę. Moim zdaniem, w takiej sytuacji w ogóle nie można mówić o ofercie dostępu, a już na pewno – płatnego dostępu. Skoro tak, nie dochodzi do zawarcia umowy. W konsekwencji: regulamin nie spełnia wymogów regulaminu, o jakim mowa w art. 384 §1 Kodeksu cywilnego. Aby regulamin w tym rozumieniu związał strony, musiałoby najpierw dojść do zawarcia umowy. To zaś wymagałoby uprzedniego złożenia zgodnych oświadczeń woli (o zamówieniu płatnego dostępu do serwisu), o czym moim zdaniem w opisanych okolicznościach mowy być nie może. Niezależnie od tego, art. 385 § 1 Kodeksu cywilnego plasuje regulamin jako zbiór reguł o charakterze subsydiarnym względem umowy. Umowa – gdyby w ogóle doszło do jej zawarcia – ma zawsze pierwszeństwo przed regulaminem, a to oznacza, że regulamin nie jest miejscem samodzielnego kreowania istotnych postanowień umowy (np. o odpłatności).

Co zrobić?

Dalsze postępowanie administratora polega na wywieraniu presji na zapłatę. W tym celu, publikuje w sieci artykuły i opracowania sugerujące, że jego działanie jest zgodne z prawem. Założył także stronę sugerującą, że złapani w jego pułapkę są oszustami i wystawia tam rzekome długi na sprzedaż. Przedsiębiorcy powinni się liczyć z wezwaniami do zapłaty straszącymi sądem oraz wpisem do rejestru długów (według mojej wiedzy, administrator nie ma aktywnej umowy z żadnym z rejestrów). Niewykluczone, że kilka osób zostanie pozwanych. Administrator zwykł obnosić się z uzyskanymi nakazami zapłaty, jako dowodem na słuszność swoich racji. Oczywiście przemilcza przy tym, że nakaz jest wydawany (szczególnie w e-sądzie) wyłącznie na podstawie twierdzeń powoda. Dopóki pozwany nie podejmie obrony, pozostaje w obrocie, ale nic nie przesądza. Jednym słowem: doradzamy spokój i czekanie na rozwój wypadków. Na pewno warto regularnie (nie rzadziej niż co 7 – 10 dni), sprawdzać skrzynkę pocztową. Chodzi o to, by w porę podjąć obronę przed ew. nakazem zapłaty.

Dla tych z przedsiębiorców, którzy chcą działać razem, przygotowaliśmy program osłonowy: wysyłamy w Państwa imieniu oświadczenie o uchyleniu się od skutków prawnych „kliknięcia”. Podejmiemy się także obrony przed nakazami zapłaty, jeśli te zaczną spływać z sądów. Odradzamy jednak działania ofensywne, gdyż naszym zdaniem szkoda Państwa czasu i środków. Z naszych analiz prawnych wynika, że pozew zbiorowy nie ma w opisanym przypadku racji bytu. Dla szczególnie zdeterminowanych pozostaje indywidualne powództwo o ochronę dóbr osobistych (lub też o ustalenie nieistnienia zobowiązania). Ich sens jest jednak ekonomicznie wątpliwy.

Opisana sytuacja to na pewno temat dla prokuratury. Tu jednak wymagana jest determinacja. W poprzedniej edycji zaczęło się od tradycyjnego umorzenia. Dopiero przygotowane przez Kancelarię Kwantum zażalenie (a i pewnie szum medialny oraz Państwa determinacja w składaniu kolejnych zawiadomień), doprowadziły do postawienia zarzutów i tymczasowego aresztowania. Sprawa jest w toku. Jak będzie w tym przypadku? Zapraszamy do polubienia naszej strony na facebooku i śledzenia informacji o sprawie.

Podziel się tym artykułem:
  • Facebook
  • email
  • Blip
  • Twitter
  • RSS
  • Grono.net
  • Śledzik
  • del.icio.us
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz
  • Wykop
  • StumbleUpon
Ten wpis opublikowano w kategoriach: Prawo cywilne, Prawo gospodarcze. Dodaj do zakładek ten link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>