Oszuści, naciągacze czy rzetelny biznes, czyli uważaj na wirtualne usługi

Profil ofiary: mały przedsiębiorca, stowarzyszenie, fundacja. Sposób działania: wykorzystanie zaskoczenia i braku świadomości, że umowę można zawrzeć za pomocą maila, przez telefon lub faks.

Sprzedaż „usługi” odbywa się najczęściej przez telefon. Rozmowa jest nagrywana, a przedsiębiorca nie ma świadomości, że w ten sposób zawiera ważną umowę. W obrocie gospodarczym jednostronne wycofanie się z takiego zobowiązania jest trudne. Wykorzystują to różnej maści firmy, które sprzedają zaskoczonym przedsiębiorcom często niepotrzebne, wirtualne usługi. Dominuje pozycjonowanie stron internetowych, ochrona domen oraz wpisy do różnego rodzaju katalogów i rejestrów. Wystawiane w ślad za tym faktury są już niestety zupełnie realne. Z zasady od razu trafiają do firmy windykacyjnej.

Formalnie wszystko obywa się albo zgodnie z prawem albo na jego granicy: przedsiębiorca godzi się na świadczenie usługi, więc obrona przed sądem nie należy do łatwych. Niektórzy jednak odpowiadają: zostaliśmy oszukani.

 

Przypadek 1: Krajowy Rejestr Pracowników i Pracodawców

W tym roku w kilku pomorskich gminach nowo zarejestrowani przedsiębiorcy otrzymali wezwania do zapłaty kwoty 115 zł od Krajowego Rejestru Pracowników i Pracodawców. Wezwanie było stanowcze i sformułowane w taki sposób, jakby wystawiła je instytucja rządowa, zaś zapłata 115 zł pozostawała obowiązkiem. Uwiarygodnić miało to m.in. powołanie się na liczne przepisy ustaw, z których bynajmniej nie wynika obowiązek zapłaty. Tajemniczy rejestr chcąc ułatwić wypełnienie „obowiązku” wspaniałomyślnie załączał do wezwania gotowy druk przelewu. Wyjaśniamy więc: rejestracja działalności gospodarczej w Polsce jest darmowa. Żadna instytucja nie pobiera z tego tytułu opłat. Krajowy Rejestr Pracowników i Pracodawców to prywatna firma. Oczywiście może świadczyć usługi odpłatnego umieszczania danych w bazie przedsiębiorców. Czy jednak taki sposób sprzedawania tej usługi jest uczciwy? Odpowiedź pozostawiamy zainteresowanym.

 

Przypadek 2: będziemy chronić Twoje domeny

Podczas ważnego spotkania do prezesa firmy dzwoni telefon. Prezes jest na konferencji poza miastem, więc zasięg nie najlepszy. Rozmowę trochę przerywa. Pani po drugiej stronie miłym acz stanowczym głosem informuje, że bliźniacze domeny firmy o innych rozszerzeniach(.ue, .com, itp.), mogą zostać przejęte przez konkurentów. Oferuje ich ochronę. Zaskoczony szef godzi się – w jego przekonaniu – na przesłanie szczegółowej oferty. Za kilka dni zamiast oferty otrzymuje jednak fakturę na kilka tysięcy złotych. Dla ułatwienia: okazuje się, że firma sprzedająca usługę ma siedzibę na terenie Niemiec. Ale proszę się nie martwić – wierzytelność z faktury od razu została przelana na polską firmę windykacyjną. Jeśli sprawa trafi do sądu, dużo zależeć będzie od treści nagrania.

 

Przypadek 3 i 4: „darmowe” pozycjonowanie

Średniej wielkości firma produkcyjna z pomorza jest zasypywana mailami i telefonami z propozycją darmowego pozycjonowania jej stron internetowej. Kontaktujący zarzekają się, że usługa ma charakter całkowicie bezpłatny i niezobowiązujący. Szkoda tracić taką okazję. Wystarczy odesłać podpisany faks. Efekt: po trzech miesiącach firma zaczyna otrzymywać faktury na kwoty ponad tysiąc złotych każda. Zdziwiony przedsiębiorca dopiero chcąc zerwać umowę dowiaduje się, że wyraził zgodę na odpłatne pozycjonowanie po okresie próbnym. Oczywiście może wypowiedzieć umowę, ale okres wypowiedzenia wynosi… sześć miesięcy. W tym czasie jego zobowiązanie z tytułu „bezpłatnego” pozycjonowania przekroczy 10.000 zł.

 

Jak się bronić?

Powyżej opisaliśmy przypadki naszych klientów tylko z ostatniego roku. Internet pełen jest podobnych historii. O ile polskie prawo dość dobrze chroni konsumentów, o tyle przedsiębiorca w zderzeniu z umową zawieraną na odległość stoi na dużo gorszej pozycji. Nagranie rozmowy telefonicznej, niepodpisany faks lub mail mają co do zasady takie samo znaczenie, jak spisana w tradycyjny sposób umowa. Nie wszyscy mają tę świadomość.

Dobra rada na początek: w tego typu kontaktach należy zawsze żądać przesłania podpisanej umowy. To pozwoli ochłonąć i zastanowić się, czy oferowana usługa jest potrzebna i warta swojej ceny, a przede wszystkim – pokrzyżuje plany drugiej stronie. Skoro wyraźnie żądaliśmy umowy na piśmie, to rozmowa stanowiła jedynie negocjacje i nie daje podstaw do wystawiania faktur.

Jeśli zapomnieliśmy zażądać umowy na piśmie, a firma zaczyna przysyłać faktury, trudno o uniwersalną radę. Każdy przypadek ma swoją specyfikę. To, co pomaga jednym, może być przysłowiowym gwoździem do trumny dla innych. Przykład: w niektórych sytuacjach warto powołać się na błąd w oświadczeniu woli lub jak najszybciej wypowiedzieć umowę. Ale wysyłając taki komunikat przyznajemy, że umowa została zawarta. To z kolei  może obrócić się przeciwko nam. Dlatego w tego typu sytuacjach zalecamy ostrożność i kontakt z prawnikiem, który podpowie, co robić.

Dobra wiadomość jest taka, że część firm bazuje wyłącznie na naiwności. Zastrasza procesem sądowym, egzekucją, wpisem do rejestru długów. Ale na straszeniu się kończy. Nie opłaca się im kierować sprawy do sądu. Więcej zarabiają na tych, którzy dali się zastraszyć i zapłacili dobrowolnie. Ostatnio doświadczamy jednak przypadków sądowej ofensywy sprzedawców wirtualnych usług. Jeśli już otrzymali Państwo nakaz zapłaty z sądu, pozostaje przemyślenie dobrej linii obrony: nie doszło do zawarcia umowy, nie wykonano żadnej usługi, działanie firmy było sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Warto oszacować ryzyko i koszty postępowania. Tego typu sprawy nie należą do prostych, a ten kto gwarantuje wygraną… upodabnia się do świadczących wirtualne usługi.

 

Masz pytania, wątpliwości? Chcesz wykorzystać treść tego artykułu we własnej sprawie?

 Zamów poradę prawną na portalu wirtualnyradca.pl!

Możesz też skontaktować się bezpośrednio z Kancelarią Kwantum:

wwwwww.kancelaria-kwantum.pl

e-mailbiuro@kancelaria-kwantum.pl

tel.\fax: +48 58 760 10 16

Podziel się tym artykułem:
  • Facebook
  • email
  • Blip
  • Twitter
  • RSS
  • Grono.net
  • Śledzik
  • del.icio.us
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Google Buzz
  • Wykop
  • StumbleUpon
Ten wpis opublikowano w kategoriach: Prawo cywilne. Dodaj do zakładek ten link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>